Press "Enter" to skip to content

Początki mojej renowacji felg i malowania proszkowego

Ola Bednarz 0

Gdy zaczynałem swój biznes, nie byłem pewien, czy uda mi się go rozkręcić. Był to raczej czysty przypadek, że w ogóle się tym zająłem. Miałem jako takie pojęcie na temat lakiernictwa, trochę wiedziałem też o naprawianiu felg, w związku z tym postanowiłem otworzyć punkt, który by się tym zajmował.

Malowanie proszkowe w mojej ofercie

malowanie proszkoweW tamtych czasach na całym Śląsku ciężko było znaleźć tego typu firmę, nie mówiąc już o Opolu czy Gliwicach. Gdy zaczynałem nie było lekko – w mojej ofercie było jedynie doskonale wykonywane malowanie proszkowe na śląsku. Usługa sama w sobie droga być nie mogła, ponieważ nikt by jej nie zamawiał, z kolei jeśli byłaby zbyt tania – nie opłaciłoby mi się prowadzić firmy. Musiałem to wypośrodkować, albo dołożyć sobie pracy. Postanowiłem dołożyć do oferty kolejny punkt. Była to renowacja felg. Gdy miałem w ofercie te dwie usługi mój biznes zaczął się wreszcie kręcić. Jeśli nikt akurat nie zlecał mi renowacji felg, to miałem jakieś zlecenia na malowanie proszkowe, lub odwrotnie. Kokosów z tego nie było, ale nigdy nie miałem przestojów. W pewnym momencie dopiero zaczął się boom na moje usługi. Z dnia na dzień ludzie zaczęli walić do mnie drzwiami i oknami oczekując, że zrobię im ekspresowo malowanie proszkowe, lub też naprawię uszkodzoną felgę. Byli gotowi płacić znacznie więcej niż miałem napisane w cenniku, w związku z czym delikatnie podnosiłem ceny każdego kolejnego tygodnia. W pewnym momencie pracowałem po trzynaście – czternaście godzin dziennie, ale pieniędzy miałem tyle, że nie wiedziałem co mam z tym robić. To był najlepszy moment mojego życia, a zawdzięczałem to temu, że kiedyś w przeszłości nie bałem się zaryzykować i postawić wszystkiego na jedną kartę.

Wiedziałem wtedy, że dobrze zrobiłem – gdyby nie to, przez całe życie pracowałbym gdzieś na etacie nie czując wolności wynikającej z prowadzenia własnej firmy.